Dieta za czasów PRL

Polska Republika Ludowa, zwana potocznie PRL była trudnym okresem dla naszego kraju. Życie mieszkańców było wówczas bardzo skromne, co miało wpływ także na sposób odżywiania się. Władze próbowały zrobić wszystko, by odciągnąć ludzi od celebrowania posiłków oraz od wszelkich kulinarnych tradycji. Jedzenie wówczas nie miało sprawiać żadnej przyjemności. Miało ono zaspokoić po prostu fizyczną potrzebę głodu i dodać sił, by możliwa była dalsza praca. 

Na półkach sklepowych nie było nazbyt wielu towarów. Oczywiście były takie produkty, których nie brakowało, w tym chociażby ziemniaki. To właśnie na nich oparta była dieta Polaków. Dane statystyczne wskazują, że w latach sześćdziesiątych każdy mieszkaniec zjadał około 220 kilogramów ziemniaków rocznie. Można to porównać chociażby do Czechosłowacji, gdzie przeciętny obywatel spożywał 100 kilogramów ziemniaków w ciągu roku. Co ciekawe, ziemniaki jadane były nie tylko jako dodatek do obiadu. W czasach poprzedzających PRL obecne były w zasadzie w każdym posiłku. Na śniadanie zjadano na przykład ziemniaki z mlekiem, na obiad z kapustą, a na kolację to, co pozostało podgrzewano w piecyku. Zapewne miało to wpływ na wytworzenie się swego rodzaju tradycji, która to sprawiła, że w kolejnych latach ziemniaki nadal stanowiły główny element codziennego pożywienia. Tak naprawdę mają one ogromne znaczenie do dziś, w końcu Polska nadal przoduje na liście największych „smakoszy” ziemniaków na świecie. Interesujący jest też fakt, iż w Polsce Ludowej ziemniaki dodawano nawet do chleba, by były one tańsze aniżeli mąka, a dodatkowo przedłużały trwałość i wzmagały smak pieczywa. 

Elementami, których brakowało w diecie okresu PRL były warzywa i owoce. Ich rynek regulowany był przede wszystkim przez pory roku, tak więc paprykę jadano od sierpnia do października, a cytrusy znikały już w marcu. Ponadto do sklepów ogólnospożywczych trafiały owoce i warzywa gorszej jakości, zwykle mało świeże. W latach sześćdziesiątych  popularne stały się mrożonki. Jednym z pierwszych zakładów produkcyjnych, który oferował mrożonki był „Hortex”, posiadający własny tunel chłodniczy do mrożenia owoców i warzyw. Najczęściej spożywanymi warzywami były: kapusta, marchewka, cebula i ogórki, a w miarę możliwości sięgano także po pomidory, szpinak i sałatę. Statystki pokazują, iż w latach sześćdziesiątych przeciętny obywatel PRL zjadał około 60 kilogramów warzyw w ciągu roku, czyli aż trzy razy mniej niż wynosiła norma. Największą część diety stanowiły wspomniane ziemniaki i mąką, na trzecim plasowało się mięso, następnie warzywa, zaś ryby stanowiły jedynie śladowy element odżywiania wśród Polaków. Jednakże w sytuacji, gdy ograniczono sprzedaż mięsa, nawoływano do zwiększenia spożycia jarzyn. W książkach kucharskich można było znaleźć między innymi przepisy na pierogi z jagodami, racuchy z dyni, zupę jabłkową czy na kotlety z kapusty. Potrawy te nie są obecnie popularne w tradycyjnej kuchni, ale nie da się ukryć, że blisko im do nowoczesnej kuchni.

Należy przy tym wszystkim pamiętać, że sklepy w okresie PRL znacząco różniły się od tego, co mamy teraz. Towary nie były tak łatwo dostępne, często brakowało nawet podstawowych produktów. Niejedna osoba do tej pory wspomina, jaką radość przynosiło wówczas zjedzenie pomarańczy, którą dostać można było jedynie zimą. Także mięso było trudniej dostępne, ponieważ władza zarządziła, aby w niektóre dni w ogóle nie można było go zjeść, co spowodowane było oczywiście stanem gospodarki i licznymi brakami, z którymi państwo sobie nie radziło. Pośród tego wszystkiego można z pewnością wymienić jedną zaletę: jedzenie było wtedy pozbawione konserwantów i innych sztucznych dodatków, dlatego było po prostu zdrowsze.