PRL – czy na półkach rzeczywiście stał tylko ocet?

Polacy w okresie PRL nie mogli cieszyć się zróżnicowaniem diety. Na stołach królowały ziemniaki i produkty mączne urozmaicone mięsem, ale brak było w tym pożywieniu odpowiednich ilości warzyw czy owoców. Jedzenie, mimo iż pozbawione było wszechobecnej aktualnie chemii, było dość ubogie, a to spowodowane było głównie faktem, iż sklepy nie oferowały takich ilości produktów, jak ma to miejsce dziś. 

Mówi się, iż w Polsce Ludowej na sklepowych półkach znaleźć można było jedynie ocet. Czy rzeczywiście tak było? Na pewno nie można temu całkowicie zaprzeczyć, gdyż faktycznie sklepy od progu witały klientów niemalże pustymi półkami. Oczywiście stwierdzenie, że dostępny był tylko ocet jest przesadzone, ponieważ można było zakupić pewne podstawowe produkty, ale z mięsem czy warzywami był ogromny problem. Co ciekawe, brak towarów w sklepach zupełnie nie odzwierciedlał tego, co miało miejsce w domach. Zamrażarki były często pełne po brzegi, zawierały wiele zapasów. Było to uzasadnione, bo ludzie bali się, że nastąpi „czarna godzina”, kiedy to naprawdę nie będą mieć nic poza tym, co im samym udało się zgromadzić. Doskonale obrazowało to kontrast między prywatnym światem a światem publicznym.

Wszelkie zakupy, które robiło się w okresie Polski Ludowej ograniczone były oczywiście tym, iż dokonywało się tego za pomocą kartek. Na kartki kupowało się mąkę, mięso, cukier, masło czy artykuły przemysłowe, takie jak proszek i mydło. Ponadto po wprowadzeniu stanu wojennego reglamentowanymi towarami były także buty, benzyna czy czekolada. Najbardziej zakorzenionym w świadomości ludzi obrazem są kolejki do sklepów na przykład po papier toaletowy. W kolejkach tych stało się godzinami. Warto wspomnieć także, iż towar przeznaczony na półki sklepowe był dzielony – przed południem wykładano około 40 % produktów, a po południu resztę, co miało na celu umożliwienie zrobienia zakupów ludziom wracającym z pracy.

Mimo haseł, które mówiły, że na półkach w sklepach możemy znaleźć tylko ocet, stoły w domach zawsze były zapełnione tak, by cała rodzina mogła się najeść. Wśród typowych potraw prym wiodły ziemniaki z kapustą, kopytka czy pyzy z tłuszczem, rosół z makaronem oraz wieprzowina, uznawana wówczas za najbardziej kaloryczne, a więc najlepsze. Poza obiadami w domowym zaciszu popularne były także bary mleczne i stołówki. Miały one za zadanie zdjąć z kobiet obowiązek codziennego gotowania i robienia zakupów. Jedzenie w tych lokalach było stosunkowo niedrogie i zgodne z różnymi normami. Najczęściej jadano tam ziemniaki z kefirem, które do dziś są symbolem PRL.

Reglamentowana żywność w Polsce Ludowej była w dużej mierze dostępna, jednakże prawdą jest, że półki były niemalże puste. Zdarzało się, że towary były chowane pod ladą dla znajomych bądź po prostu kasjerki zachowywały je dla siebie i swoich rodzin. Była to bardzo smutna rzeczywistość PRL-u, której wielu z nas nie potrafi sobie wyobrazić w dobie wszechobecnych, wypełnionych po brzegi supermarketów.