Suplementy diety w PRL

Od czasów PRL minęło już wiele lat, ale wiele faktów z tamtego okresu wciąż pozostaje niezapomnianych. Charakterystycznym elementem były wtedy puste półki sklepowe i związane z tym odżywianie. Diety wówczas były mało zróżnicowane i z pewnością ubogie w składniki odżywcze. Jak natomiast wyglądała suplementacja? Jedno można o niej powiedzieć na pewno: od tego czasu ewoluowała ona znacząco. 

PRL a suplementy – czy były dostępne?

Suplementy diety w PRL nie były tak łatwo osiągalne, jak są obecnie. Trudno było w końcu nawet o tradycyjne produkty spożywcze, dlatego wszystko, co wykraczało ponad tę normę dla wielu było nieosiągalne. Niemniej jednak istniały pewne preparaty, aczkolwiek ich różnorodność była wątpliwa. Sportowcy z lat 80. nie mieli nazbyt dużego wyboru. Mogli pozwolić sobie na przykład na białko w proszku lub w tabletkach. Był to i tak spory sukces, ponieważ dzięki temu możliwe było szybsze budowanie masy mięśniowej i po prostu zaspokajanie zapotrzebowania na białko, którego wiele osób nie mogło pozyskać z tak mało zróżnicowanego pożywienia. Poza tym zawodnicy mogli także wybrać izotoniki, które zapewniały im odpowiednie nawodnienie i pozwalały na intensywniejsze treningi.

W naszym kraju w okresie Polski Ludowej o suplementach diety słyszało się niewiele. Najbardziej znanym suplementem były proteiny, które i tak dla wielu były kontrowersyjne. Proteiny budziły ogromne zainteresowanie, czego przyczyną był w szczególności fakt, iż produkowano je na tym słynnym, rozwiniętym Zachodzie! Wówczas preparaty te były odżywkami białkowymi na bazie białka mlecznego, tak więc nie można było tu przebierać w składach, które przecież mają istotny wpływ na właściwości odżywki. Z tego typ produktów dostępne były w PRL między innymi saszetki Polvity i Rapid, a także – chwilowo – odżywka Maxima. Bardziej popularne były preparaty tworzone samodzielnie, spożywane w formie mleka w proszku, serwatki przemysłowej, a nawet paszy zwierzęcej! Posiadały one istotne składniki odżywcze, ale ich przyswajalność była znikoma.

Tak naprawdę dopiero po otwarciu granic można było mówić o prawdziwej suplementacji. Sprowadzane były wtedy produkty różnych firm, a niektóre z nich – choć oczywiście w ulepszonej wersji – przetrwały do dziś i są stosowane przez wielu ludzi. To także wówczas zaczęły powstawać firmy niefarmaceutyczne, które trudniły się produkowaniem odżywek, a następnie izotoników oraz aminokwasów BCAA. Im większe było zainteresowanie tymi preparatami, tym bardziej rozbudowana stawała się oferta. Producenci z czasem przestawali koncentrować się na właściwościach suplementów, a zaczynali większą wagę przykładać do działań marketingowych, dlatego też branża szybko się rozwijała. 

Następnym etapem w suplementacji było wprowadzenie do sprzedaży kreatyny. Potwierdzono także jej działania, a z kolejnymi latami odkrywano nowe jej formy, dlatego obecnie mamy stosunkowo duży wybór tego typu preparatów. 

Aktualnie rynek suplementów diety wygląda zupełnie inaczej. Możemy przebierać w rodzajach produktów, a także w ich składach i w firmach produkujących. W okresie PRL nie było tych możliwości i sportowcy korzystali z tego, co  było dostępne. Różnica jest również w skuteczności suplementów. Obecnie są one dostosowane do wielu czynników, możemy spotkać preparaty dostosowane do rodzaju sportu czy po prostu do celu, jaki chcemy osiągnąć. Wcześniej suplementy były głównie dla osób, które chcą rozbudować masę mięśniową. Ewolucja ta pokazuje, jak duży krok zrobiliśmy w zakresie suplementacji, a w kolejnych latach z pewnością będziemy obserwować jeszcze szybszy rozwój tej branży.